Polibacyjnie

Witam na kacu 😉

Jedna rzecz odhaczona, mianowicie naprucie się do granic możliwości ;P Fajna faza, pominąwszy dzień po (czyli dziś). Już jest ok, ale za to szefowa dzwoniła, że zamiast na wtorek, to część ma być na jutro (!!! aaa help, ja tu walczę, żeby mi przestał pokój wirować, a ta chce, żebym ruszyła palcem??? Toż to nieludzkie). Nie miałam nawet połowy hehe, więc teraz się spieszę jak dzika. Chwilowo przerwa, bo ileż można, ale nie na długo.

Druga sprawa też załatwiona, czyli leżałam wczoraj na trawie. Ale gwiazd nie było.
Ogólnie boski wieczór, chociaż tylko we 3 dziewczyny byłyśmy 😉 Gospodyni (czyt. Czerwona) niestety o 00:00 poległa, zostawiając buty na wspomnianej trawie, a sama przenosząc się na łóżko, po uprzednim złożeniu hołdu naturze ;P A, i jeszcze po wysłaniu radosnych i mało klarownych smsów do rozmaitych ludzi, którzy następnie oddzwaniali z pytaniem, czy u mnie wszyscy zdrowi. I tu kolejne zadanie wykonane, troszkę wprawdzie nieplanowane, ale co tam, a mianowicie wykorzystanie zbędnej kasy na komórce (rudej, bo szare komórki wtedy już raczej nie nadawały się do wykorzystania w żadnej materii).

Rano obudziła nas potężna burza, grzmoty, błyskawice, ulewa że świata nie widać. Zatem tradycji stało się zadość (to norma, kiedy jedziemy na moją działkę).

Wniosek – alkoholu mi starczy na długo, kasy na krótko. Wrażeń tak na 2 dni 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *